Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Jessica Jones (2018) #1


W komiksowym świecie za wielką wodą zaczęła się moda na zapowiadanie komiksów i wydawanie ich jeszcze tego samego dnia. Zaczęło się od cyfrowej miniserii Cloak & Dagger od Marvela kilka dni temu, potem Robert Kirkman dał nam Die!Die!Die! od Image, a teraz ponownie Dom Pomysłów zaprezentował światu nową serię o przygodach Jessiki Jones od Kelly Thompson i Matti De Iulis.

Oto Jessica ciesząca się chwilami spędzanymi z mężem i córeczką, pewnego dnia znajduje w swoim biurze martwe ciało. Policja szybko uznaje ją za podejrzaną o to morderstwo, jednak bez dowodów muszą ją puścić wolno. Ofiarą okazuje się być jedna z jej byłych klientek, która zniknęła nim ta zdołała się z nią skontaktować po rozwiązaniu sprawy. Kobieta decyduje się poprowadzić własne śledztwo i tu pojawia się kolejny trup. 

Jako że wydanie to jest podwójne, od razu dostajemy drugą częśc historii, czyli kolejne 20 stron, które szybko dają odpowiedź na cliffhanger z ostatniej strony poprzedniej części. Jessica musi zmierzyć się z nietypowym doświadczeniem po ataku na jej życie, idzie na konsultacje do Doctora Strange'a, swój mały występ ma też Elsa Bloodstone. 

O tym, że bohaterka dostanie znów własny tytuł wiedzieliśmy jeszcze zanim Brian Michael Bendis i Michael Gaydos skończyli swój finałowy run. Było wiadomym, że ma to być scenarzystka i na 99% można było obstawiać jedno nazwisko: Kelly Thompson. Pisała ona krótki występ Jessiki w swojej serii o przygodach Kate Bishop, pokazała się także z dobrej strony tworząc inne tytuły dla Marvela jak np. A-Force. Była kandydatką idealną i Marvel na szczęście to dostrzegł. 

Zadania nie miała łatwego, bo wkraczała na miejsce twórcy postaci, który jako jedyny prowadził ją od kiedy wyszedł pierwszy numer Alias. Thomspon stworzyła jednak ciekawy scenariusz, a Jessika w jej rękach pozostała równie charyzmatyczna. Scenarzystka nie unika tematu rodziny bohaterki, wplata ją w historię, nie brak też postaci, które od lat przewijały się w jej otoczeniu. Jest tu też odpowiednia dawka humoru, charakterystycznego dla Jessiki. Sama historia wciąga i cieszy, że Marvel opublikował podwójny numer, bo czyta się to szybko i przyjemnie, chętnie już teraz poznałbym dalszy ciąg tej sprawy.

Również Mattia De Iulis mógł obawiać, czy podoła wyzwaniu. Choć Michael Gaydos nie był jedynym rysownikiem Jessiki, to jednak on wyznaczył pewien styl i klimat przygód bohaterki. Iulis nie jest z tej samej póki. Bliżej mu do Coipela i Marqueza, niż chociażby Aji czy Larka, ale to nic złego. Choć seria wydaje się być przez to lżejsza, scenariusz nadrabia tam, gdzie nie robią tego rysunki. Świetnie prezentuje się także okładka Martina Simmonds

Nie jest to pierwszy tytuł, jaki Marvel wydał wpierw cyfrowo, jednak jest to pierwsza seria, która tak się wyróżnia. To nie jest kolejny komiks o Spider-Manie czy Avengers, to pełnoprawna seria o Jessice Jones, która równie dobrze mogłaby być wydawana na papierze. Widać, że Marvel bada coraz mocniej ten segment rynku i ciekawe, co z tego wyniknie. Plotki głoszą, iż wkrótce pojawi się także cyfrowo nowa seria o Luke'u Cage'u, czekam z niecierpliwością.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Jessica Jones #1
scenariusz: Kelly Thompson
rysunki: Mattia De Iulis

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.