Avalon » Serie komiksowe » Amazing Spider-Man vol. 2 » Amazing Spider-Man vol. 2 #32

Amazing Spider-Man vol. 2 #32

Amazing Spider-Man vol. 2 #32

"The Long, Dark Pizza Of The Soul"

Postacie
Cytat

Peter Parker do pająka: "So... How's it going? Eat any good flies today?"

Streszczenie

Policja ściga bandytę, który ukradł samochód. Okazuje się, że ma na siedzeniu obok zakładniczkę. Nagle przestępca słyszy jakiś hałas, po czym zostaje wyciągnięty z pędzącego pojazdu. Zamiast niego wskakuje Spider-Man, który wyhamowuje samochód i udaje się dogonić złodzieja. Po pewnym czasie łapie go i pyta, czy chce on być ogłuszony czy poniżony. Bohater wraca do domu, zostawiając bandytę przyczepionego pajęczyną między budynkami z podpisem "frajer".

Peter wykłada w szkole o tym, jak matematyka jest ważna w życiu człowieka. Wiedząc, że nie zachęci ich mówiąc schematycznie, informuje ich o tym, jak to wszystko zaczęło się od badania erotycznego życia muszek. Po wyjściu z klasy spotyka dyrektora, który prosi go na dywanik. Parker obawia się, że coś poszło nie tak. W końcu wchodząc do gabinetu spotyka Ezekiela. Mężczyzna zafundował szkole 100.000 dolarów. Nowy nauczyciel chce z nim porozmawiać na osobności i dowiedzieć się, jak został wytropiony. Udają się do pizzerii. Bohater pyta się, po co jest obserwowany. Ofiarodawca mówi, że to dobrze, że ktoś czyni dobro, ale zwraca to także uwagę. Twierdzi, iż nie ma żadnego powodu aby mu ufać, mówi tylko, że Ścianołaz jest w niebezpieczeństwie, a informacje, które posiada, pomogą mu przetrwać. Spytany, co to ma z nim wspólnego, odpowiada, że są pokrewnymi duszami, wie wiele rzeczy o jego mocach. Prosi go o wysłuchanie. Peter drwiąco pyta, czy umie rozmawiać z pająkami. Zapytany, czy kiedyś próbował, zaprzecza i udaje się zagadać do pająka z sąsiedniego stolika. Po nieudanej próbie dowiaduje się, że w pojedynkę pająki są kretynami, ale jako zbiór istnień stanowią wspólną myśl. Parker pyta, jaka to wspólna myśl. Dowiaduje się, że to cała tajemnica. Szepcze o głupiej odpowiedzi na głupie pytanie. Mężczyzna jednak mówi o tym, że to wcale nie było głupie. Zaprezentowanie informacji o mocach herosa nie jest tak łatwe jak pokazanie, gdzie na tablicy rozdzielczej nowego samochodu znajduje się właściwy przycisk. Peter musi przemyśleć od nowa sposób, w jaki postrzegał życie. To, kim i czym jest, łączy przepaść dzielącą człowieka i pająka. Ale nie jest pierwszy. Totemistyczne moce istniały wśród ludzi od zarania dziejów. Przetrwały w nich niemal jako pamięć zbiorowa ludzkości. Ezekiel mówi o postaciach mitologicznych, że kiedy świat był młody, po ziemi stąpały wielkie potęgi, które stanowiły pomost nad przepaścią oddzielającą ludzi od innych gatunków. Mówi, że wszyscy robią takie rzeczy ze względu na pierwotną potrzebę odtworzenia tej prawdy, aby choć przez chwilę posmakować totemistycznej potęgi. Jedni robią to w ramach rytuałów. Inni po to, aby lepiej zrozumieć świat, jeszcze inni traktują to jako projekcję własnej siły. Parker powinien coś o tym wiedzieć, ponieważ walczył z wieloma z nich. Superbohater przerywa wywód nowego znajomego, mówi mu, że wiele już przeżył i może ma rację, a może jej nie ma. Wie, iż żaden z jego wrogów... W tym momencie przerywa mu Ezekiel mówiąc, że nadal Peter go nie słucha. Mówi o powiedzonku "poznasz człowieka po jego wrogach". Prosi go, aby się rozejrzał. Captain America ma Barona Zemo i Red Skulla, X-Men mają Magneto, a Thor – Lokiego. Jeden typ przyciąga inny, podobny typ. Bogowie przeciw bogom, patrioci kontra ludzie uważający się za patriotów, mutanci przeciw mutantom. Rodzaj wrogów, jakich jest wiele, zdradza innym, jaką się jest osobą. Mówi, że Spider-Man częściej niż ktokolwiek inny był atakowany przez totemistycznych oszustów. Najzabawniejsze jest jednak to, że oni nawet nie zdają sobie sprawy z tego, co robią. Pokazuje na nich, z jakimi zwierzętami walczył, że tych ludzi prowadziły żądze i wydarzenia poza ich kontrolą, a nawet wymykające się ich rozumowaniu. W objęciach totemu przenosili ten wizerunek na własne życie. Peter walczył z nimi wielokrotnie, ale nigdy nie zauważył, że w istocie są oszustami. Parker natomiast jest prawdziwą mocą. Jednak nie rozumie jeszcze tego do końca. Heros pyta mężczyznę, kim on jest. Ten mu odpowiada, że jego droga znacznie się różniła od tej, którą przebył superbohater, nie była tak czysta, zresztą odpowie mu to następnym razem. Okazuje się, że oszuści zawsze nienawidzą prawdziwej mocy, mogą jej po prostu nie rozumieć, są żądni zniszczenia tego, czym nigdy się nie staną. Wtedy stają się myśliwymi, a świat opiera się na przeciwieństwach, na życiu i śmierci, na myśliwych i ofiarach. Tak jak istnieją totemistyczne moce, są również moce, które żerują na nich i ich potomkach całymi wiekami. Na ludziach takich jak Parker. Polują oni na ludzi właśnie takich jak Spider-Man. Mogą przetrwać niezliczone stulecia, przez jakiś czas dzięki pomniejszym źródłom, ale w końcu muszą wrócić do źródła, nasycić się do końca. Jeden z nich przybył teraz do Nowego Jorku, szukając bohatera. Jednak każda osoba z totemistycznymi mocami może go wyczuć. Teraz właśnie szykuje swoje rytuały przygotowujące do polowania. W tym samym czasie w sklepie z ubraniami Morlun przymierza kilka fraków, w końcu decyduje się na zakup jednego z nich.

Parker pyta się Ezekiela, skąd jest ten gość, który na niego poluje. Dowiaduje się, że nazywa się on Morlun. Nadal jednak nie wie, skąd jego wróg dowiedział się, że Peter jest tym, co jest mu potrzebne. Pożeracz totemistycznych mocy odnalazł Spider-Mana w łatwy sposób. Przecież heros afiszuje, jakie ma moce swoim kostiumem, to tak jakby Captain America nazywał się Superserum-Man. Ścianołaz prosi o trochę wyrozumiałości, kiedy wymyślał swój pseudonim miał 15 lat. Pyta się też, co mężczyzna robił z mocami, które są w większości podobne do tych należących do niego. Znajomy zgadza się i zaprowadza Parkera do swojej firmy. Tam opowiada mu, że swoje talenty postanowił wykorzystać, aby zbić fortunę. Znakomicie wie, że Peter też kiedyś musiał myśleć o takim wykorzystaniu mocy. Chłopak odpowiada, że próbował i to pociągnęło za sobą wiele wydarzeń, nie chce o nich opowiadać, mówi tylko, że wynikają z tego słowa "w parze z wielką mocą idzie wielka odpowiedzialność". W końcu docierają do biura mężczyzny, który pokazuje schron atomowy, który wystarcza na cztery miesiące, proponuje, aby Spider-Man tu zamieszkał i poczekał, aż Morlun się rozmyśli. Zbudował go jeszcze zanim poznał tożsamość bohatera, a w tym celu wynajął sześciu najlepszych detektywów na świecie. Przez te kilka lat zastanawiał się, czy nie wykorzystać mocy tak jak Peter. Było to dla niego trudne, dlatego postanowił chociaż mu pomoc, budując to schronienie. Parker jednak odmawia pomocy i stwierdza, że musi się z tym zmierzyć. Ezekiel jednak ostrzega go przed tym, ponieważ już wielu próbowało, ale nikomu z nich się nie udało. Wszyscy umarli. Znajomy próbuje przekonać go, aby nie odchodził, ale nie udaje mu się to. Po wyjściu Ścianołaz myśli o tym, jak to jego tożsamość zwykłego człowieka spotykała się z wielką ilością uprzejmości, tak jako superbohater otrzymywał jej strasznie mało. Miło był otrzymać od kogoś pomoc, ale chwile mijają, a zagrożenie nie.

Na statku Dex wchodzi do kajuty, w której przebywa Morlun. Ten oznajmia, że jest już gotowy. Parker ogląda telewizję i nagle dowiaduje się o dużych zniszczeniach na East Side. Przebiera się w kostium i udaje się tam. W końcu dociera na miejsce, widzi pożar, pomaga ludziom, ale nagle jego pajęczy zmysł szaleje. Zostaje uderzony przez pożeracza totemistycznych mocy. Peter czuje, że nigdy tak mocno nie oberwał, nie zrobił tego mu ani Hulk, ani Thor. Po raz pierwszy nie ma na końcu języka żadnego żartu, bo nic już nie jest zabawne.

Autor: Undercik

Galeria numeru

Amazing Spider-Man vol. 2 #32

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.