Avalon » Serie komiksowe » Amazing Spider-Man vol. 2 » Amazing Spider-Man vol. 2 #36

Amazing Spider-Man vol. 2 #36

Postacie
Cytat

Spider-Man na widok zawalonych wież: "...GOD..."

Streszczenie

Długość geograficzna: 74 stopnie 0 minut 23 sekundy zachód, szerokość geograficzna 40 stopni, 42 minuty, 51 stopni północ. Podążać za dźwiękiem syren.

Spider-Man jest świadkiem dramatu, jakim było zawalenie się wież World Trade Center.


Niektórych rzeczy nie można oddać słowami, niektórych nie sposób pojąć, niektórych przebaczyć.

Spidey ląduje na ulicy. Zszokowany przechodzień pyta go, dlaczego nie zrobił nic, by to powstrzymać. Bohater nie ma na to odpowiedzi. Kieruje się ku punktowi zero. Widzi pracujących przy odgruzowywaniu, szukających żywych ludzi, bohaterów. Tych z mocami i tych bez - strażaków, sanitariuszy, policjantów. Ramię w ramię ludzie i bohaterowie podnoszą belki, tną je na kawałki. Pracują wszyscy: Captain America, Daredevil, Thor, Thing, Cyclops. Każdy stara się pomóc. Nikt nic nie mówi.

Tylko szaleniec mógł wymyślić taki plan i wcielić go w życie. Świat zawsze będzie podatny na ataki szaleńców, bo zwykły człowiek nie może podążyć tam gdzie oni i wymyślić takich rzeczy. Nie wiedzieliśmy, że coś takiego się zdarzy. Nie mogliśmy być na miejscu zanim doszło do tragedii. Nie mogliśmy jej zapobiec. Ale jesteśmy teraz. Zasłania nas pył, ale jesteśmy. Nie słychać nas przez płacz, ale jesteśmy.

Na miejscu pojawiają się nawet złoczyńcy - Kingpin, Dr. Doom, Magneto. Władca Latverii utacza łzę nad ofiarami.

Nawet oni wiedzą, że niektóre rzeczy zacierają wcześniejsze podziały i granice. I nawet najgorszy z ludzi ciągle jest człowiekiem. Ciągle ma uczucia. Płacze nad niewinnymi ofiarami.

Kolejne oddziały strażaków włączają się do akcji. Niektórzy odpoczywają, inni opłakują poległych kolegów.

Jesteśmy tu. Ale nawet z naszymi mocami, czy kostiumami jesteśmy nikim przy prawdziwych bohaterach. Tych, którzy stawiają czoła ogniowi bez strachu, czy zbroi. Tych, którzy wkraczają w ciemność bez pewności, że powrócą. Bo wiedzą, że inni czekają tam na nich. Szukając zbawienia, słów, sprawiedliwości.

Zwykli ludzie także pomagali sobie. Jak mężczyźni znoszący po schodach WTC kobietę na wózku. Czy ci, którzy spędzali czas w kawiarni obok wież i ratowali przed odłamkami inne osoby. Zwykli mężczyźni i kobiety dokonujący niezwykłych czynów. Aktów niebywałej odwagi, czy współczucia. Jak pasażerowie jednego z porwanych samolotów, którzy postanowili odbić go z rąk terrorystów. Zwykli mężczyźni i zwykłe kobiety, którzy odmówili poddania się. Odmówili także przyjęcia jako prawdy słów, że zasłużyli na taki los. Wypowiadanych przez terrorystycznych przywódców, czy nawet skrajnych amerykańskich przywódców religijnych.

Także na ulicach arabskich miast widać, oprócz świętujących ludzi, tych, którzy modlą się za ofiary. Bowiem pamiętają oni o prawdzie, która rozbrzmiewa już od czasów wypraw krzyżowych - najmniej winni są ci, którzy cierpią najwięcej.

Spider-Man pomaga usuwać gruz. Widzi małego chłopca. Gdy mówi mu, że nie powinien tu być, ten odpowiada, że jego ojciec poszedł także pomóc, powiedział, że zaraz wróci. Peter obejmuje małego, gdy widzą, że strażacy wynoszą ciało z dymu. Dziecko szarpie się i płacze. Woła martwego ojca. Spider-Man jest bezsilny.

Żadne słowa nie opiszą tego. Śmierć niewinnych jest faktem. W ludziach wzbiera gniew, tak wielki, że mógłby wysadzić słońce.

Spidey odpoczywa, pijąc wodę razem ze strażakami. Widzi wywożoną żywą ofiarę zamachu. Łapie ją za rękę, aby dodać jej choć trochę otuchy.

Nasuwa się oczywiste pytanie: DLACZEGO? Boże, dlaczego? Widziałem inne światy, chodziłem razem z bogami, ale niestety nie znam odpowiedzi.

Peter przygląda się stojącemu na gruzach Captainowi. Zaciśnięta w pięść ręka mężczyzny drży.


Tylko on może znać odpowiedź na pytanie. Już raz to przeżył. Żałuję, że dożyłem takiego dnia. Nie potrafię wyobrazić sobie, jak to jest widzieć to kolejny raz. Po prostu nie potrafię.


Co powiemy dzieciom? Że zło ma określony kolor twarzy i mieszka za konkretną granicą? Nie, zło jest myślą, która może skrywać się za każdą twarzą. Powiemy im, że nam przykro. Przykro nam, że muszą żyć w takim świecie. Albo po prostu powiemy im, że je kochamy i że je ochronimy. Jeśli będzie trzeba, oddamy za nie życie. Tak bardzo je bowiem kochamy.

Nie wiedzieliśmy, że coś takiego się zdarzy. Nie mogliśmy być na miejscu zanim doszło do tragedii. Nie mogliśmy jej zapobiec. Nikt nie mógł. Ale jesteśmy teraz. Z wami. Dziś, jutro i pojutrze. Jesteśmy w każdym uderzeniu szukającym sprawiedliwości modląc się o mądrość. O pamięć o fakcie, że każda wojna ma swoje ofiary. I każda z nich jest przegrana jeśli giną niewinni. Nieważne z jakiego powodu, czy w czyje imię.
Nieważne gdzie pójdziecie, my podążymy za wami. Jesteśmy wewnątrz was. Bo przyszłość należy do zwykłych ludzi. I ta przyszłość musi być wolna od takich aktów terroru jak ten. Musi zostać przesłana wiadomość tym, którzy odbierają współczucie jako słabość. Taka wiadomość: bez względu na naszą historię, czy nasze korzenie, pozostaliśmy dobrymi ludźmi. Nie ugniemy się i nie poddamy. Ludzki duch nie zgaśnie pod naporem bomb, czy martwych ciał. Przeżyliśmy gorsze rzeczy. Będziemy dźwigać to brzemię i to, co ze sobą niesie, bo tak robią zwykli ludzie. Ono nas nie osłabi, tylko wzmocni.


Przeciw terrorowi stają wszyscy bez względu na płeć, kolor skóry, religię. Ludzie i herosi. Wszyscy razem. Z nadzieją na lepszą przyszłość.

Autor: redevil

Galeria numeru

Amazing Spider-Man vol. 2 #36

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.